Reklama

Powered byAccuWeather.com

Warszawa

Pogoda teraz Dzisiaj 9:01

07:10 17:31

17:45 06:35

12°C
  • Zachmurzenie duże
  • Odczuwalna 10°C
  • Ciśnienie 1013 hPa
  • Wiatr SW 13 km/h
27
CAQI
ŹRÓDŁO: Airly
jakość powietrza
Dobra
pm 2.5
64% normy
pm 10
45% normy
Jutro 17°C 7°C
Piątek 10°C 5°C

Tani wyjazd na narty. Gdzie się wybrać?

Turystyka zimowa nie musi być wcale droga. Owszem, narty kojarzą się z dość drogim sportem, ale nie oznacza to wcale, że za rekreacyjny wyjazd musimy płacić bajońskie sumy. Co ciekawe: planując ferie „budżetowe” warto rozważyć zwłaszcza wyjazd za granicę. Ten, jeśli tylko zadbać o jego dobrą organizację, może być nierzadko tańszy od wypoczynku w Polsce, a przynajmniej – porównywalny z nim cenowo. Trzeba tylko działać z głową, wykorzystując wszystkie dobrodziejstwa Internetu. Od czego jednak zacząć i jak poruszać się w gąszczu ofert i możliwości, żeby nie tylko za nic nie przepłacić, ale nawet – zaoszczędzić nieco pieniędzy?

Podróż bez pośredników

Przede wszystkim: starajmy się znaleźć nocleg bez pośredników. Stron agregujących oferty hoteli i pensjonatów jest całe mnóstwo. I jeśli nawet nie chcemy się na nie zdawać bez reszty (bo wolimy je np. traktować jako folder z ogłoszeniami), z informacji przez nie dostarczanych możemy po prostu skorzystać robiąc wstępne, przedwyjazdowe rozeznanie.

Tutaj ważna wskazówka: rozglądając się za miejscem do spania, zwracajmy uwagę, czy w ogłoszeniu zawarto tzw. ofertę freeski (skipassu wliczonego w cenę). Darmowy karnet nie jest jednak dodawany do noclegów przez cały rok, a  tylko na początku i końcu zimowego sezonu i - co należy podkreślić - nie wszyscy gospodarze zapewniają go swoim gościom. Freeski jest udogodnieniem, które proponują zwłaszcza hotele i większe pensjonaty.

Reklama

Cztery kółka zamiast samolotu

Kolejnym sposobem na obniżenie kosztów wyjazdu jest załatwienie sobie własnego transportu (np. w wypożyczalni samochodów). Jeśli mamy własne auto, sprawa jest właściwie załatwiona: wystarczy tylko znaleźć pasażerów, którzy zajmą wolne miejsca w pojeździe (dlatego dobrze jeździć ze znajomymi lub korzystać z serwisów do carpoolingu). Zakup benzyny rozłoży się wówczas na kilka osób, dzięki czemu znów uda nam się zredukować koszty.

Jeśli dorzucimy do tego przemyślany zakup drogowych winiet - skoordynowany z długością naszego pobytu - powinniśmy poczynić dodatkowe oszczędności. Większość "biletów" na przejazd zachowuje bowiem ważność przez siedem dni; skipassy gwarantują natomiast zwykle wstęp na stok przez 6 dni (bo taka jest też długość przeciętnego turnusu, trwającego od soboty do soboty). Jeżeli dobrze wszystko rozplanujemy, nie będziemy więc musieli kupować kolejnych winiet - na powrót starczą nam jeszcze te, które kupiliśmy w dniu wyjazdu.

Skibusy - udogodnienie czy zło konieczne?

Dojechawszy na miejsce sprawdźmy rozkłady jazdy skibusów obsługujących kurort, w którym się zatrzymaliśmy. Cena biletu umożliwiającego przejazd na stok i z powrotem to zwykle groszowa sprawa. Z tego właśnie powodu, po przyjeździe na miejsce, własne auto opłaca się od razu zostawić na parkingu. Transport publiczny w ośrodkach narciarskich obsługuje na Zachodzie zadbany, sprawny i punktualnie jeżdżący tabor przystosowany m.in. do przewozu nart i desek snowboardowych. Nie musimy się więc martwić, że zdając się na skibusy skażemy się tym samym na dojmujące niewygody.

Trzymaj rękę na pulsie

Kolejną radą, jakiej można udzielić miłośnikiem niedrogiej turystyki zimowej, jest wypożyczenie sprzętu narciarskiego przed wyjazdem (oczywiście - jeśli nie jeździmy często) i zakupienie prowiantu jeszcze w miejscu zamieszkania (jeśli w ośrodku, w którym zarezerwowaliśmy noclegi, będziemy mieli dostęp do kuchni). Nie ma wszak sensu wydawanie pieniędzy na narciarski ekwipunek, jeśli dopiero zaczynamy przygodę z nartami i nie jesteśmy pewni, czy złapiemy bakcyla. Posiłki jedzone na mieście stanowią zaś zwykle największy wyjazdowy wydatek, z którego - dla podreperowania budżetu - można przecież zrezygnować bez żalu.

Jeśli chcemy podróżować za niewielkie pieniądze, powinniśmy trzymać rękę na pulsie. Szukajmy promocji, nie zapominajmy o ofertach first- i last-minute, a planując wojaże - z oczywistych przyczyn unikajmy szczytu sezonu. Skipass kupujmy zaś z głową - jeśli przygodę z nartami dopiero zaczynamy (lub po prostu rzadko na nich jeździmy), zakup karnetu na długie połączenia nartostradowe nie będzie miał większego sensu. Z braku umiejętności nie zdołamy bowiem "objeździć" wszystkich tras.

Destynacje na każdą kieszeń

Jeśli nie chcemy spędzać w aucie kilku (lub nawet kilkunastu) godzin i pokonywać sporych odległości, warto przemyśleć wyjazd na Słowację, gdzie - mimo jej rosnącej popularności - ceny wciąż utrzymują się na akceptowalnym poziomie. Za tym kierunkiem podróży przemawia też świetny stosunek ceny do jakości. Tamtejsza infrastruktura narciarska utrzymana jest na bardzo wysokim poziomie, nie ustępującym standardom znanym choćby z alpejskich kurortów. Ciekawą propozycją może być Terchová, malownicza wieś położona na wschód od Żyliny, którą coraz chętniej wybiera wielu polskich narciarzy. Kusi krajobrazami i walorami rekreacyjnymi oraz - co najważniejsze - niskimi cenami, które z pewnością nie zrujnują naszego budżetu.

Inną - "budżetową", lecz solidną - zimową destynacją mogą być włoskie Livigno (uwielbiane wprost przez naszych rodaków) lub gmina Val di Sole (z ośrodkami Folgarida-Marilleva na czele). W te rejony opłaca się jeździć nawet z biurem podróży, gdyż tamtejsze ceny wydają się być skrojone na kieszeń oszczędnych turystów. Decydując się na zorganizowany wyjazd, 7-dniowy pobyt w pensjonacie i podstawowy skipass dostaniemy w "komplecie" - nierzadko za mniej niż 900 zł.

A co jeśli od Italii wolimy np. Francję? Nie ma żadnego problemu - również w kraju nad Loarą znajdziemy niedrogie ośrodki narciarskie. Na uwagę zasługuje np. Chamrousse położone w regionie Owernia-Rodan-Alpy, które kusi nie tylko świetnymi trasami narciarskimi i szlachetną tradycją (w 1968 r. odbywały się tu zawody narciarstwa alpejskiego X Zimowych Igrzysk Olimpijskich), ale też znakomitym usytuowaniem - do słynnego Grenoble jest stąd raptem 35 kilometrów. Ceny są tu nieco wyższe niż np. we Włoszech, ale wciąż utrzymują się na rozsądnym i akceptowalnym poziomie (jeśli dobrze poszukać, znajdziemy nawet oferty za 350-400 zł od osoby; w tej cenie otrzymamy skipass, nocleg i dostęp do strefy SPA - warunek jest jeden: musimy wynająć kilkuosobowy apartament).

Od jakiegoś czasu powodzeniem cieszy się też... Bułgaria. Jako cel wakacyjnych wyjazdów nie kojarzy się może z feriami zimowymi, a szkoda, bo ceny w tamtejszych kurortach narciarskich są wciąż znacznie niższe niż na Zachodzie. Jeśli wnosić po ofertach biur podróży - największym zainteresowaniem wśród polskich turystów cieszą się Rodopy. Zachęcają swoim usytuowaniem, infrastrukturą i wielością tras narciarskich (nie tylko zresztą zjazdowych, ale i biegowych). Oraz - a jakże! - niskimi cenami, nieprzekraczającymi zwykle 800-900 zł za turnus.

materiały promocyjne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne