Reklama

Powered byAccuWeather.com

Zaskakujące atrakcje Niemiec

Nie tylko piwo i wurst. Kulinarny przewodnik po Niemczech

Wielu z nas utożsamia niemiecką kuchnię z potrawami tłustymi i mało wyrafinowanymi. Trudno o pogląd bardziej tendencyjny i niesprawiedliwy. Żeby się o tym przekonać, wystarczy przekroczyć zachodnią granicę i odwiedzić którekolwiek z niemieckich miast. Taka podróż – choćby był to krótki, weekendowy city break – uświadomi nam prędko, że powyższy stereotyp nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością.

Nie tylko Oktoberfest

Trzeba to przyznać uczciwie. Myśląc o niemieckiej kuchni, przeciętny Polak ma zwykle przed oczami bawarski Oktoberfest - legendarne, dwutygodniowe święto browarników i piwowarów organizowane każdego roku w Monachium na zakończenie sezonu warzelniczego - oraz wszystkie te dania, które z piwem najczęściej idą w parze. Mowa tu między innymi o Weißwurstach (parzonej białej kiełbasie),  Käsespätzlach (kluskach  kładzionych, serwowanych z żółtym serem i szkloną cebulą), sznyclach, pieczonej wieprzowinie czy o kiełbasach we wszystkich kształtach i rozmiarach, przygotowywanych na ruszcie lub podawanych prosto z wody.

Reklama

Jak w każdym stereotypie, i w tym tkwi oczywiście ziarno prawdy. Ale nie oznacza to jeszcze, że Oktoberfest stanowi dokładne odzwierciedlenie gustów kulinarnych naszych zachodnich sąsiadów. Gdyby tak rzeczywiście było, na stronach legendarnego przewodnika Michelin nie znaleźlibyśmy zapewne ani jednej niemieckiej restauracji. A tak przecież nie jest: przypomnijmy, że co najmniej jedną gwiazdką może się obecnie pochwalić ponad 300 lokali gastronomicznych leżących na szlaku ciągnącym się od Drezna i Berlina aż po Kolonię i Düsseldorf. To niemało - zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że na terenie nieodległych Włoch, przez wielu uważanych za mekkę europejskiej gastronomii, znajdziemy niewiele więcej, bo 370 "gwiazdkowych" restauracji.

Tygiel kultur i smaków

Warto obalić jeszcze jeden szkodliwy mit dotyczący niemieckiej kuchni - ten, wedle którego jest ona mało różnorodna i niemal zupełnie zhomogenizowana. Aby przekonać się, że niewiele w nim prawdy, wystarczy po prostu ruszyć się z domu i odwiedzić dowolne miasto położone na zachód od Odry. Taki wypad prędko uzmysłowi nam, w jakim byliśmy błędzie. Niemiecka gastronomia zaskakuje swoim bogactwem, sięgając do dziedzictwa kulinarnego wszystkich kultur i regionów. Spotkamy w niej dzisiaj elementy charakterystyczne dla kuchni hiszpańskiej, włoskiej, tureckiej, greckiej, czeskiej i słowackiej, a nawet polskiej i... kresowej (czy zdajecie sobie sprawę, jak dużym powodzeniem cieszy się wśród Niemców solanka, danie kojarzone dziś przede wszystkim z kuchnią Ukrainy i Rosji?).

W tym kontekście nie sposób, rzecz jasna, nie wspomnieć o Berlinie, prawdziwym tyglu kultur i smaków. W stolicy Niemiec jada się dziś dania pochodzące z najdalszych zakątków świata. Potrawy inspirowane kuchnią Bliskiego i Dalekiego Wschodu, Afryki, Ameryki Środkowej czy Południowej zjemy tam dziś właściwie na każdym rogu, i to w cenie, która wcale nie zwali nas z nóg. Osobiście możemy się o tym przekonać odwiedzając Kreuzberg, jedną z najbarwniejszych dzielnic miasta, słynącą z dobrej kuchni i bujnego życia kulturalnego. Jeśli poszukujecie nowości kulinarnych i ciekawi was, czym będą wkrótce żyli rodzimi foodies, koniecznie wybierzcie się nad Sprewę i zobaczcie, co w tamtejszych restauracjach zamawiają ludzie. A najlepiej - po prostu weźcie z nich przykład i zamówcie sobie dokładnie to samo.

Tradycja mniej znana

Ale Niemcy to przecież nie tylko kuchnia kosmopolityczna. To również tradycja, która nie odcina się od swoich korzeni i świetnie zna swoją wartość. O tym, że nie szkodzą jej czas i zmienne mody powinny nas przekonać klasyczne, niemieckie Eintopfy, czyli pożywne jednogarnkowe zupy, gulasze i potrawki, czy niezmiennie popularne pierogi (najlepiej smakują z farszem wyrabianym z wieprzowiny, choć podaje się je również w wersji jarskiej). Kuchnia niemiecka to także tradycyjne wypieki: mało kto wie, że nasi zachodni sąsiedzi wyspecjalizowali się nie tylko w przygotowaniu precli, ale także chleba, który znajdziemy tam w ponad 300 wersjach i odmianach. Nie sposób nie wspomnieć o słynnych deserach, spośród których na wyróżnienie zasługują m.in. pierniczki norymberskie, strudel z jabłkami, słodkie knedle czy słynny Schwarzwälder Kirschtorte - tort szwarcwaldzki.

Niemcy mają także wielką słabość do klusek i makaronów, które darzą podobno dokładnie tym samym uczuciem, co Włosi. Szczególne upodobanie mają też do białych szparagów - podawanych zwykle z sosem holenderskim i ziemniakami - które powszechnie uważa się za znacznie szlachetniejsze od "zwykłych", zielonych szparagów. A to dlatego, że wymagają zdecydowanie więcej uwagi i troski - ich pędy rozwijają się bowiem pod ziemią, bez dostępu promieni słonecznych, wskutek czego pozbawione są chlorofilu. Trzeba więc nieustannie dbać o to, aby aż do zbioru nie wzeszły nad ziemię, w przeciwnym razie nabiorą koloru i stracą swe wyjątkowe walory.

Niemcy stawiają na wino

Choć Niemcy kojarzą się nam przede wszystkim ze znawcami i miłośnikami piwa (to właśnie w tym kraju wytwarza się go najwięcej w całej Europie), to już od dłuższego czasu znakomicie radzą sobie na rynku winiarskim, z powodzeniem rywalizując z producentami z Francji, Włoch czy Hiszpanii. Swoje winnice prowadzą przede wszystkim w Dolinie Renu i Mozeli, gdzie kwitnie uprawa białych winogron, wykorzystywanych później m.in. do produkcji rieslingów, win musujących typu sekt (znawcy twierdzą, że mogą one śmiało konkurować z francuskimi szampanami), a także do wyrobu flagowych, niemieckich trunków: Johanisberg, Sonnenberg czy Rudesheim. Część z nich wykorzystywana jest również w kuchni, jako składnik niemieckiej zupy z czerwonej cebuli czy klasycznej zupy winnej Silvanersüppchen, do której dolewa się win powstałych ze środkowoeuropejskiego szczepu Sylvaner.

O wszystkich zaletach niemieckiej kuchni najlepiej przekonać się na własne oczy... i kubki smakowe. Schyłek wakacji i początek jesieni sprzyjają podróżom, poza szczytem sezonu unikniemy tłumów i bez problemu zarezerwujemy noclegi. Warto zaplanować nawet krótki city break za zachodnią granicę, szczególnie, że do większości niemieckich miast dolecimy bezpośrednio samolotem. Mahlzeit!


Artykuł we współpracy z Niemiecką Centralą Turystyki.

materiały promocyjne

Reklama