Reklama

Powered byAccuWeather.com

Wakacje 2015

Indie: Jak w filmie

Kiedy słyszy się te wszystkie historie o nieziemskim wręcz klimacie Indii, o kraju nieskończonych kolorów, zniewalających zapachów i bajkowych krajobrazów, o miejscu "odnalezienia się na nowo" i inne tego typu trącące patosem banialuki, to – mając żyłkę podróżnika - ma się ochotę osobiście sprawdzić rzekomo mityczne Indie.

- - -

Reklama

ROZWIĄZANIE FOTOZAGADKI Z 10 SIERPNIA:

Waszym zadaniem było odgadnięcie, jakie miejsce zostało pokazane na zdjęciu i napisanie, kogo lub co byście tam ze sobą zabrali.

Prawidłowa odpowiedź to: Dźodhpur (Indie).

Nasze nagrody - przewodnik oraz gadżety Suzuki - otrzymuje Pani Marta Zawiślak. Gratulujemy!

Dziękujemy za tak duże zainteresowanie fotozagadką i zachęcamy do udziału w kolejnych wakacyjnych konkursach. Następny odcinek naszej zabawy już jutro.

- - -

Na zobaczenie wszystkich wartych odwiedzenia miejsc na Subkontynencie Indyjskim potrzeba ogromnej ilości czasu - nie wystarczyłoby na to pewnie i kilka lat. Mając trzy tygodnie, praktycznie tego czasu nie ma się w ogóle. Spróbujmy jednak odbyć ekspresową wycieczkę po mitycznych Indiach.

Delhi i Nowe Delhi

Lądowanie nocą w stolicy Indii jest doświadczeniem traumatycznym i sprawdzającym charakter każdego debiutanta na indyjskiej ziemi. Na wychodzących z lotniska turystów czekają setki taksówkarzy i naganiaczy, oferujących "jedyne wolne miejsce w hotelu w mieście". Mieście liczącym 22 miliony mieszkańców... Ale do tego trzeba się przyzwyczaić - Hindusi potrafią opowiedzieć najbardziej niestworzone rzeczy, by dobić "dealu" z turystą. Warto zachować daleko posuniętą czujność, by nie pomniejszyć wakacyjnego budżetu.

Delhi w dzień? Miasto uderza przestrzeniami, odległościami, ale też niesamowitym ściskiem panującym na ulicach. Spacerując po starej stolicy Indii (nowa - Nowe Delhi leży w sąsiedztwie Delhi i stanowi ten sam okręg administracyjny) turystę czeka często walka o przestrzeń na chodniku albo stanie w korku - ale nie tym samochodowym, tylko "ludzkim". Trzeba się też jak najszybciej przyzwyczaić do specyficznie - jak na standardy europejskie - pojmowanej higieny. Wizyta w pierwszym lokalu gastronomicznym, a tam "na wyposażeniu" stołu kilka tłustych i lśniących karaluchów. Złe wrażenie od razu znika, gdy w ustach pojawia się pierwsza łyżka dal z soczewicy. Indie to prawdziwy raj dla smakoszy.

Co warto zobaczyć w Delhi? Na pewno zbudowany z czerwonego piaskowca minaret Kutb Minar, znajdujące się już w Nowym Delhi kompleks budowli fortecznych zwanych Czerwonym Fortem czy grobowiec władcy Indii Humajuna z dynastii Wielkich Mogołów. Warto też zobaczyć, zaczynając spacer od Connaught Place, jak wyglądają nowoczesne Indie.

Agra i Taj Mahal

Najsłynniejszy indyjski zabytek, czyli Taj Mahal, leży w zupełnie nieszczególnym mieście (znajduje się tam również kolejny... Czerwony Fort), jakim jest Agra. Ale to tylko przystawka do obejrzenie jednego z siedmiu nowych cudów świata. Trzeba przyznać, że Taj Mahal - mauzoleum wzniesione na początku XVII wieku przez Szahdżahana dla przedwcześnie zmarłej żony Mumtaz Mahal - robi ogromne wrażenie. Zwiedzanie obiektu o wczesnym poranku, gdy nad mauzoleum wisi jeszcze lekka mgiełka, a słońce dopiero wstaje, jest rzeczywiście nierealnym doświadczeniem.

Patrząc na marmurową kopułę Taj Mahal wydaje się, że to sztuczny twór zbudowany na potrzeby kolejnej bollywoodzkiej produkcji. A to nie film, tylko rzeczywistość. Indyjska rzeczywistość. Po opuszczeniu "namaszczonego" Taj Mahal wita nas kolejny film. Główną role odgrywają w nim czasami wręcz agresywne małpki, które zrobią wszystko, by wyciągnąć od ludzi coś do jedzenia.

Waranasi

Równie podniosły nastrój jak w Taj Mahal panuje w świętym Waranasi. Położone nad Gangesem miasto to ośrodek hinduizmu i buddyzmu, sławny z powodu ghat, czyli ciągnących się nad rzeką schodów. To właśnie ghaty oraz Ganges stanowią epicentrum życia w Waranasi. Schody prowadzą do rzeki, gdzie odbywają się oczyszczające kąpiele (zwane pudźa), choć sam Ganges - zaskakująco zdrowo zielony pomimo niewątpliwych zanieczyszczeń, jak na przykład przepływające regularnie zwłoki zwierząt - do kąpieli nie zachęca. Spacerując po ghatach można spotkać medytujących często w gimnastycznych pozycjach albo natknąć się na stosy służące do spalania zwłok. Poczuta wtedy woń pozostaje z tobą na długo.

Ghaty wspaniale prezentują się z perspektywy łodzi na Gangesie. Podobnie jak w Taj Mahal, i w Waranasi warto zerwać się bardzo wczesnym rankiem, by płynąc lekko zamglonym korytem Gangesu, znów przenieść się w nierealną scenerię ghat i zadać sobie pytanie: "Który mamy rok?". Bo w Waranasi czasami można się poczuć jak w średniowieczu.

Jaisalmer, Jodhpur i Udajpur

Najpopularniejszym turystycznie stanem Indii jest położony w północno-zachodniej części kraju Radżastan. Perłami w koronie tej w połowie pustynnej krainy, którą najłatwiej przebyć wypożyczonym samochodem, są miasta Jaisalmer, Jodhpur i Udaipur. W pierwszym z nich, położonym niedaleko granicy z Pakistanem na pustyni Thar (zwanej także Wielką Pustynią Indyjską), znajdziemy niesamowicie malowniczy fort z piaskowca zbudowany jeszcze w XII wieku. Co jeszcze bardziej niesamowite, w zabytkowym zamku mieszka czwarta część ponad 70-tysięcznego miasta. Na ekstremalnie wąskich uliczkach, pełne bogato zdobionych haveli (domów kupieckich) trzeba uważać nie tylko na rozpędzone skutery, ale też na spacerujące po forcie krowy - nietykalne zwierzęta w Indiach.

Wśród stricte turystycznych aktywności w Jaisalmerze można wybrać się na wielbłądzie safari przez pustynię. Nawet dwudniowa opcja (są tez dłuższe wycieczki) daje pojęcie o potędze żywiołu, jakim jest morze piasku. A przejażdżka na wielbłądzie czy widok nieskażonego chmurami nieba w nocy na pustyni Thar to też mocne przeżycia.

Wspaniałe zabytki indyjskiej kultury i architektury - także obronnej - można podziwiać w "niebieskim mieście" Jodhpur. Niebieskim, ponieważ ściany domów pomalowane są w kolorze błękitnym, który skutecznie ma odbijać promienie słoneczne. Najbardziej efektowny widok na niebieskie domy Jodhpur rozciera się z położonej nad miastem budzącej respekt twierdzy Mehrangarh. Ten zbudowany w XVII i XVIII wieku zamek naprawdę wygląda na niezdobyty zwłaszcza, że większość mających nawet 24 metry grubości (!) i wysokości 40 metrów (!) została wykuta w skale.    

W Udaipurze takich warowni nie uświadczymy, mamy za to jeden z najsłynniejszych zameczków na wodzie. Mowa o pałacu na jeziorze, znajdującym się na czteroakrowej wysepce. To tam nakręcono między innymi "Octopussy", jeden z filmów z Jamesem Bondem. A między innymi, bo Udaipur to miejsce, gdzie regularnie powstają bollywodzkie produkcje. Wracając do Jamesa Bonda, to w udaipurskich barach i restauracjach codziennie wyświetlana jest "Octopussy".  

Goa i Bombaj

Na koniec intrygującej, choć trzeba przyznać momentami męczącej podróży (godziny spędzone w samochodach i pociągach), warto zregenerować się przed powrotem do domu. Najlepiej na plaży, a najprawdopodobniej najlepsze plaże w Indiach są w stanie Goa. Wśród nich wyróżnia się malownicza Palolem. Choć bardzo gęsto zabudowana chatkami do wynajęcia, to jednak tak duża, że ścisku na niej zaznać jest prawie niemożliwym. Północna część plaży, z nieczynnym post-kolonialnym kościółkiem położonym wśród palm, wydaje się być spokojniejsza. Wśród zachwalanych przez miejscowych atrakcji są między innymi rejsy, na których można zobaczyć delfiny. Proszę jednak nie wierzyć w historie o wyskakujących z wody na kilka metrów wzwyż ssakach. Zazwyczaj udaje się zobaczyć pojedynczą płetwę delfina, ale sam rejs jest interesującym przeżyciem. Natomiast z pełnym przekonaniem można polecić skonsumowanie kolacji w jednej z restauracji na plaży, dosłownie kilkanaście metrów od szumiącego Morza Arabskiego. Wrażenie niezapomniane, podrasowane widokiem zachodzącego słońca. 

Kierując się na Goa nie można nie zatrzymać się w Bombaju, najsłynniejszym mieście Indii. Tam trzeba obejrzeć przykład imponującej postkolonialnej brytyjskiej architektury, jaką stanowi neogotycko-hinduski dworzec kolejowy Chhatrapati Shivaji Terminus (który warto też zwiedzić w środku, by obejrzeć momentami dramatyczny proces wsiadania do pociągów), legendarną Bramę Indii czy kolosalny hotel Taj Mahal Palace. Turystyczne życie Bombaju skoncentrowane jest w dzielnicy Kolaba. Tam są wszystkie te stworzone pod turystów sklepy, bazary, restauracje i bary, mieszczące się często zabytkowych, pięknych budynkach w stylu art deco. Zwiedzając Kolabę trzeba też przyzwyczaić się do gromadek starających się wyciągnąć od obcokrajowców "10 rupii" ubogich dzieciaków.

To są właśnie Indie, serwujące ci w jednej chwili zapierający dech w piersiach widok, by później złamać ci serce widokiem niemowlaków leżących na chodniku na kawałku brudnej gazety, obok błagającej o wsparcie matki.

(arwr)            

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: fotozagadka | Indie