Powered byAccuWeather.com

Wakacje 2016

Singapur: Najczystsze miasto na świecie?

Nawet wysokie jak na azjatyckie standardy ceny nie powinny odstraszyć turystów z Polski przed spędzeniem w Singapurze kilku dni. W tym cudownie położonym wśród licznych ogrodów mieście-państwie, w którym na 716 kilometrach kwadratowych żyje blisko 5,5 miliona mieszkańców, nie sposób się nudzić. Właśnie Singapur był przedmiotem fotozagadki numer 18.

Podróżnicy obeznani z - nic nie ujmując Azjatom - standardami bezpieczeństwa i czystości w przeważającej większości azjatyckich metropolii, będą zaskoczeni tym, co spotka ich w Singapurze. To miasto jest jednym z najspokojniejszych i najlepiej utrzymanych miejsc na świecie. Higiena Singapuru wynika w dużej mierze z drakońskich kar za śmiecenie czy nawet niespuszczenie wody w toalecie publicznej. Na chodnikach nie znajdziemy też śladów po roztopionych słońcem gumach do żucia, które stały się nieodłącznym elementem wszystkich większych miast. Powód? W Singapurze gumy po prostu nie zakupisz. W ten oto prosty sposób pozbyto się problemu czyszczenia chodników.

Reklama

Oczywiście, wyłącznie bezpieczeństwo i czystość nie byłyby magnesami, które przyciągałyby turystów do Singapuru. A co zatem przyciąga? Trudne pytanie, bo atrakcji jest bardzo dużo i są niezwykle urozmaicone. Zacznijmy od otworzonego w 2010 roku hotelu Marina Bay Sands, który ze względu na brawurową wręcz architekturę (na trzech drapaczach chmur ułożono konstrukcję przypominającą jacht) szybko stał się symbolem nowoczesnego Singapuru. W Marina Bay Sands Hotel mieszczą się m.in. kasyna i restauracje, jednak największą atrakcją kompleksu jest mieszczący się na dachu 150-metrowy basen kończący się na krawędzi dachu. To najwyżej położony otwarty basen na świecie, mieści się bowiem na 57. piętrze. Niestety, jest dostępny wyłącznie dla gości hotelowych.

Ci, którzy chcieliby jednak podziwiać widoki rozciągające się ze szczytu Marina Bay Sands Hotel, mogą wjechać windą na taras widokowy, by obejrzeć z jednej strony panoramę nowoczesnej dzielnicy finansowej Singapuru, z drugiej rozciągający się u stóp hotelu kompleks Gardens By The Bay. To sztucznie stworzony kompleks ogrodów, którego największą - dosłownie i w przenośni - ozdobą są potężne wieże przypominające gigantyczne kwiaty.

Poza tym w Gardens By The Bay znajdują się mierząca 35 metrów wysokości "ściana zieleni" oraz stworzony w centrum miasta bujny mglisty las, umieszczone w potężnych szklarniach o niezwykłym kształcie. Niedaleko znajduje się Singapore Flyover, czyli mierzące ponad 165 metrów wysokości diabelskie koło - o 30 metrów wyższe od słynnego London Eye. Do Gardens By The Bay warto wybrać się wieczorem. Między godziną 19:45 a 20:45 ma tam miejsce spektakularny pokaz świetlny, nadający obiektom zupełnie nowy wymiar.

Singapur to jednak nie tylko nowoczesna architektura, futurystyczne drapacze chmur i awangardowe konstrukcje. Pozostałości "starego" Singapuru można odnaleźć tak zwanej Dzielnicy Kolonialnej. Natomiast zupełnie wyjątkowymi jak na XXI-wieczną metropolię dystryktami są - ich nazw tłumaczyć nie trzeba - Arab Street, Chinatown i Little India. W pierwszej z dzielnic, charakteryzujących się bardzo niską zabudową, co w strzelistym Singapurze jest czymś zjawiskowym, znajduje się między innymi pochodzący z początku XIX wieku Meczet Sułtana. W skupionych wokół świątyni jednopiętrowych zabytkowych domach znajdują się między innymi sklepy z dywanami i liczne restauracje.

O ile punktem centralnym Arab Street jest wspomniany meczet, to w znajdującej się nieopodal (10 minut spacerem) Little India taką rolę pełni Tekka Market, czyli typowy hinduski targ. Sama dzielnica to kwartał jakby wyjęty proso z Bombaju czy Delhi. Głośna hinduska muzyka na każdym rogu ulicy, unoszący się w powietrzu aromat przypraw i kadzideł, zwisające z okien kolorowe girlandy kwiatów i przechadzające się w barwnych sari Hinduski powodują, że zaczynamy się zastanawiać, czy wciąż jesteśmy w Singapurze? W Little India można też spróbować wybornej hinduskiej kuchni za bardzo przystępną - jak na singapurskie standardy - cenę. Znajduje się tam również świątynia Kali, gdzie można obejrzeć kilka wizerunków tej dziesięcioramiennej bogini.

Chinatown trudno nazwać enklawą Chińczyków, gdyż nacja ta stanowi przeważającą liczbę mieszkańców Singapuru. Nie ma jednak wątpliwości, że dzielnica jest najbardziej chińskim z chińskich miejsc miasta. Weźmy na przykład uginające się pod tonami "chińszczyzny" stoiska, gdzie można kupić wszystko i nic, ciasne i wąskie bary z przepysznym chińskim jedzeniem, zwisające nad ulicami chińskie lampiony, czy imponującą świątynię Buddy i muzeum Chinatown Heritage Centre, gdzie wśród eksponatów znajdziemy... odtworzony wystrój domu publicznego z początków XX wieku czy zdjęcia Chińczyków uzależnionych od opium.   

Pomimo gęstej i wysokiej zabudowy, Singapur nie bez powodu określany jest miastem-ogrodem. Władze metropolii, dbając o urbanistyczny rozwój Singapuru, nie zapomniały o zieleni, która nie tylko została "wciśnięta" w każdy dostępny metr kwadratowy miasta, ale też otoczona wielką dbałością.

Zresztą Singapur ma wspaniałe tradycje jeśli chodzi o miejską zieleń i parki. Dowodem na to jest okazały ogród botaniczny założony w połowie XIX wieku i będący jednym z najbardziej imponujących tego typu miejsc na świecie, a na pewno najczęściej odwiedzanym - co roku zwiedza go ponad cztery miliony osób. W podzielonym na "tematyczne" sektory parku znajdują się między innymi fragment gęstej dżungli, zielny ogród, ogród orchidei, plac zabaw dla dzieci czy jezioro, w którym pływają czarne łabędzie. Co do fauny, zwiedzający ogród mogą natknąć się na przechadzające się po trawnikach ponad metrowej długości warany, które niewiele sobie robią z obecności człowieka.

Na koniec trzeba dodać, że singapurski ogród botaniczny został doceniony przez UNESCO i wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa tej organizacji. Nie bez powodu, bo wizyta w nim to niezapomniane przeżycie. Spragnieni pozamiejskiej zieleni mogą wybrać się na wzgórze Bukit Timah. Znajdujący się tam rezerwat obejmuje ochroną największy w Singapurze zachowany pierwotny las deszczowy. Na terenie parku znajdują się liczne szlaki o różnym stopniu trudności, trasa rowerowa, a nawet ścianka wspinaczkowa.

Singapur zadbał nie tylko o miłośników flory, ale też fauny. Znajdujące się tam zoo zbudowany z olbrzymim rozmachem, a na jego zwiedzanie można spokojnie zarezerwować cały dzień. Rocznie odwiedza je ponad 1,7 mln turystów. Wśród znajdujących się w ogrodzie zoologicznym ponad trzystu gatunków zwierząt, są między innymi tak rzadkie okazy, jak białe tygrysy, niedźwiadki malajskie, koala, nosorożce, warany z Komodo, mierzący blisko cztery metry krokodyl słonowodny, niedźwiedź polarny, pochodząca z Amazonii rzadka ryba arapaima czy wreszcie największy na świecie wybieg dla orangutanów.

W zoo odbywają się również pokazy umiejętności słoni, dalekie jednak od bezdusznych cyrkowych sztuczek. Ogród zoologiczny można również zwiedzać po zmroku w ramach nocnego safari. Ogrom zoo i liczne zebrane gatunki powodują, że stało się ono "must see" dla każdego turysty odwiedzającego Singapur.

Dla spragnionych jeszcze większej ilości "zwierzęcych" wrażeń, Singapur oferuje niesamowite oceanarium, w którym nie nudząc się można spędzić kolejny cały dzień. Znajduje się ono na wyspie Sentata, która przed II wojną światową była brytyjską bazą wojskową, a dziś jest rozrywkowym centrum miasta. Mieszczące się tam potężne akwaria prezentują ponad 250 gatunków zwierząt morskich, w tym rekiny (w tym pokaźnych rozmiarów rekina młota), płaszczki, mureny, delfiny, żółwie, niezwykle rzadkie pławikoniki australijskie czy potężne strzępiele.

Sporym przeżycie jest spacer szklanym tunelem, który z każdych ze stron opływają kilkumetrowe rekiny, delfiny czy płaszczki. Gdy wydaje się, że po tej specyficznej przeźroczystej galerii już nic nas w singapurskim oceanarium nie zdziwi, trafiamy do potężnego amfiteatru, który zamiast ekranu ma grubą na siedemdziesiąt centymetrów szybę, za którą widnieje rafa koralowa i pływającej wokół niej dziesiątki gatunków zwierząt morskich. Warto trafić tam w okolicach godziny 14., kiedy to odbywa się  widowiskowe karmienie ryb. Dla żadnych jeszcze większych atrakcji przygotowano pływanie w towarzystwie rekinów czy zabawy z delfinami.

Poza tym na Sentacie znajdują się parki rozrywki, park wodny, park linowy, muzea w tym Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds, wreszcie sztucznie stworzone plaże. Choć przez mieszkańców Singapuru nazwa Sentosa humorystycznie tłumaczona jest jako "So Expensive and Nothing to See Actually" ("Bardzo drogie, a i tak nie ma tam co obejrzeć"), to jednak można zgodzić się tylko z pierwszym członem tego hasła. O ile można podarować sobie wizyty w parkach rozrywki czy Muzeum Figur Woskowych, to jednak przegapienie wizyty w oceanarium byłoby dużą stratą.   

Singapur to nie tylko finansowa i handlowa, ale również kulturalna stolica Azji Południowo-Wschodniej. W mieście znajdują się liczne teatry i muzea. Z tych ostatnich warto odwiedzić Muzeum Narodowe, Singapurskie Muzeum Sztuki, Muzeum Cywilizacji Azjatyckiej, Baba House czy znajdujące się na terenie dawnego japońskiego obozu jenieckiego Muzeum Changi. Uwięziony tam w czasie II wojny światowej brytyjski pisarz James Clavell, zawarł wspomnienia z Changi we wstrząsającej powieści "Król szczurów".

Na koniec zaznaczmy, że wizytą w Singapurze nie będą zawiedzenie miłośnicy zakupów. Największe galerie handlowe znajdują się przy jednej z głównych ulic miasta Orchard Street. Jeżeli ktoś ma zasobny portfel i lubi spędzać czas na zakupach, powinien przedłużyć pobyt w Singapurze o kolejny dzień. 

Dowiedz się więcej na temat: fotozagadka | Singapur
Najlepsze tematy