Reklama

Powered byAccuWeather.com
Nie chcesz zmoknąć?
Pobierz darmową aplikację
Weź parasol

Na narty do Transylwanii?

Choć Karpaty stanowią blisko jedna trzecią powierzchni Rumunii, to kraj niekoniecznie kojarzony jest ze sportami zimowymi i narciarstwem. Tym czasem wielbiciele białego szaleństwa – zwłaszcza ci zmęczeni typowymi narciarskimi kierunkami – powinni poważnie zastanowić się nad Rumunią, jako kolejnym punktem zimowych podróży w poszukiwaniu idealnych stoków.

Rozwiązaniem fotozagadki numer 19 była Transylwania w Rumunii. 

Reklama

Jak już wspomnieliśmy, ponad 30 procent powierzchni Rumunii stanowią wyżyny i góry Karpat. W całości do Rumunii należą Karpaty Południowe i Góry Zachodniorumuńskie. Około połowa Karpat Wschodnich leży na terenie kraju. Rumuńskie Karpaty są stosunkowo wysokie, niektóre szczyty jak Moldoveanu czy Negoiu mają ponad 2500 metrów nad poziomem morza, a rzeźbą przypominają polskie Tatry Wysokie. Tym samym w większości nie są to idealne miejsca dla narciarzy, ze stokami o długich trasach. Nie znaczy to, że w Rumunii brakuje kurortów. Przyjrzyjmy się kilku miejscom, które warto odwiedzić.

Czy Rumunia posiada - użyjmy tego oklepanego zwrotu - narciarską i zimową stolicę? Tak. Jest nią miasto Braszów, mające zaskakujące historyczne związki z Polską. Miejscowość założona została bowiem w 1211 roku przez świetnie znanych z naszych dziejów Krzyżaków. Bardziej "polskie" związki z naszym krajem? Proszę bardzo. W 1849 roku w czasie Wiosny Ludów Braszów oblegał węgierski oddział pod dowództwem polskiego generała Józefa Bema. Wreszcie, 10 lat później w Braszowie urodził się Teodor Axentowicz, polski malarz, rysownik i grafik, późniejszy profesor i rektor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Ze względu na swoją historię, miasto posiada wiele zabytków, jak na przykład starówkę jeszcze z początków XV wieku czy częściowo zachowane średniowieczne mury obronne.

Ale nie o historii miał być ten tekst. Jakie narciarskie atrakcje oferuje Braszów? Około 12 kilometrów od miasta leży nowoczesny ośrodek narciarski Poiana Brasov (Polana Braszów), gdzie narciarstwo uprawiano już na początku XX wieku. Centrum otoczone jest czterema szczytami górskimi, a turyści mogą wybierać spośród siedmiu głównych tras narciarsko-snowboardowych, które przeznaczone są zarówno dla początkujących, średnio zaawansowanych, jak i zaawansowanych narciarzy. Najdłuższy stok liczy blisko 5 kilometrów, a najkrótszy około 300 metrów - w sumie to około 20 kilometrów tras. Co istotne, w Poiana Brasov śniegu nie brakuje praktycznie od połowy listopada do połowy marca. Średnia grubość pokrywy śnieżnej wynosi bowiem ponad pół metra.

Ośrodek oferuje również inne sportowe atrakcje, jak sztuczne lodowisko, ośrodek jazdy konnej czy park wodny ze spa. Kolejka gondolowa zawozi turystów na szczyt najwyższego wzniesienia Postuval (ponad 1800 metrów nad poziomem morza). Po aktywnym dniu można wypocząć w jednej z licznych restauracji albo barów i między innymi rozgrzewać się lokalnym grzanym winem czy tuicą, czyli rumuńską śliwowicą. W Braszowie jest sporo hoteli, gdzie noclegi kosztują od 25 euro w górę. W mieście otwiera się jednak coraz więcej hosteli, gdzie można przenocować nawet za 10 euro.

Innym popularnym ośrodkiem narciarskim w Rumunii jest leżące u stóp pasma górskiego Bucegi miasto Sinaia, zwana "Perłą Karpat". Zanim przejedziemy do opisywania stoków, krótki rys historyczno-turystyczny. Sinaia leży na południu Wyżyny Transylwańskiej, która jednoznacznie kojarzy się z postacią wampira Drakuli. Rzeczywiście, mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Braszowem a Sinaią znajduje się bowiem zamek w Bran, rzekoma siedziba najsłynniejszego krwiopijcy w historii.

Choć związki księcia Włada Palownika, pierwowzoru Drakuli, z zamkiem w Bran są nikłe (najprawdopodobniej przebywał tam kilka dni jako... więzień), to jednak miejsce jest jednym z najpopularniejszych punktów na turystycznej mapie Rumunii. Nawet jeśli odrzeć zamek w Bran z legendy, to budowla swoją malowniczością niewątpliwie warta jest nawet chwilowego oderwania się od białego szaleństwa.

W samej miejscowości Sinaia również nie brakuje malowniczych zabytków. Najważniejszymi z nich są wzniesione w drugiej połowie XIX wieku dwa królewskie pałace Peles i Palisor, zbudowane w charakterystycznym dla bawarskiej architektury tamtego okresu stylu. Efektownie prezentują się również pochodzące z początku XX wieku budynki nieczynnego dziś kasyna oraz dworca kolejowego.

Jak widać, o atrakcyjności Sinai przekonali się blisko dwa wieki temu rumuńscy władcy. Dziś kurort kusi blisko 40 kilometrami tras narciarskich o różnym stopniu trudności i kilkunastoma wyciągami. Śnieg leży tam nawet do początku maja, a grubość pokrywy dochodzi nawet do 3 metrów. Odwiedzając "Perłę Karpat" nie można nie skorzystać z kolejki linowej do położonego na wysokości 2000 metrów nad poziomem morza schroniska Miorita. Ze znalezieniem noclegu w Sinai nie powinno być trudności, gdyż miejscowość oferuje liczne hotele, pensjonaty, ale też kwatery prywatne. Ceny w hotelach jednak są stosunkowo drogie, bo trudno znaleźć nocleg za 20-25 euro. Taniej jest w pensjonatach, gdzie ceny kształtują się do 10 do 15 euro za dwuosobowy pokój. 

Ostatnią miejscowością, której się przyjrzymy jest Predeal - najwyżej położone miasto w Rumunii (1100 metrów nad poziomem morza). Ten popularny ośrodek narciarski znajduje się obok przełęczy Predeal, odgraniczającej Karpaty Południowe i Wschodnie oraz Transylwanię i Wołoszczyznę.

Jednocześnie w Predeal, w przeciwieństwie do Braszowa i Sinai, brakuje zabytków - to miejscowość stricte narciarska, a większą część zabudowy stanowią hotele i pensjonaty. Miasto jest tak współczesne, że nawet miejscowa cerkiew ma futurystyczną architekturę. Ma to swoje atuty, ponieważ  Predeal oferuje bardzo szeroką gamę miejsc noclegowych: od pięciogwiazdkowych hoteli do prywatnych kwater. Cena noclegu w pensjonacie wynosi od 10 do 20 euro, ale najprzystępniejsze warunki oferują gospodarze, którzy swe kwatery zachwalają na miejscowym dworcu.

Narciarze mogą również wybierać w trasach. Jest ich 19, mają różne stopnie trudności (dwie z nich są "czarne"), kilka z nich oferuje możliwość jazdy po zmroku. Najkrótsza nartostrada ma blisko 800 metrów, a najdłuższa ponad 2 kilometry. Ze względu na warunki klimatyczne, Predeal ma status uzdrowiska. Powietrze jest tam zjonizowane, o dużym natężeniu promieniowania ultrafioletowego, a ciśnienie atmosferyczne niskie. Stąd kurort stał się miejscem docelowym dla zwolenników medycyny niekonwencjonalnej.

To oczywiście nie jedyne ośrodki narciarskie w Rumunii, gdyż w tamtejszych Karpatach - pomimo niekoniecznie najbardziej przystępnego ukształtowania terenu - oferują sporo przystosowanych do szusowania stoków. Wydaje się, że dla osób lubiących nie tylko narty, ale również odkrywanie nowych destynacji białego szaleństwa, Rumunia wydaj się być idealnym miejscem.