Powered byAccuWeather.com

Warszawa

Pogoda teraz Dzisiaj 3:18

06:32 18:20

21:44 14:36

9°C
  • Bezchmurnie
  • Odczuwalna 7°C
  • Ciśnienie 1023 hPa
  • Wiatr E 11 km/h
10
CAQI
ŹRÓDŁO: Airly
jakość powietrza
Bardzo dobra
pm 2.5
23% normy
pm 10
16% normy
Jutro 17°C 10°C
Czwartek 14°C 6°C

Pięć nadmorskich cudów natury, czyli slow tourism na niemieckim wybrzeżu

Pandemia COVID-19 i postępujące zmiany klimatyczne walnie przyczyniły się do zmiany naszego stosunku do turystyki: nie da się ukryć, że staliśmy się bardziej ostrożni w podróżowaniu, szukając do wypoczynku miejsc bezpiecznych, ściśle związanych z bliskością natury. Tak właśnie narodził się slow tourism, czyli zrównoważone, świadome podróżowanie. Jeśli szukacie alternatywy dla najpopularniejszych kierunków turystycznych, jedną z najlepszych opcji jest niemieckie wybrzeże. Tutaj znajdzie spokój, moment na autorefleksję i ogrom wrażeń, które funduje natura.

Doświadczenia kolejnych lockdownów, groźba katastrofy klimatycznej, a także wynikające z tego szerokie zmiany w naszych stylach życia spowodowały, że coraz częściej rezygnujemy z dotychczasowego sposobu na podróżowanie. Przy wybieraniu urlopowego celu coraz częściej kierujemy się wielkością śladu węglowego, który nasza podróż spowoduje, wybieramy bliższe kierunki, chcąc mniej zaszkodzić środowisku, ale przede wszystkim stawiamy na chęć poczucia autentyczności. Chcemy być nie tylko bliżej natury, ale też bliżej mieszkańców, do których przyjeżdżamy, poznać ich kulturę, tradycję czy kuchnię - wszystko to składa się na coraz popularniejszy ruch slow tourism, który - jak cały ruch slow - przesuwa nas w stronę "spowolnienia", relaksu ściśle związanego z autorefleksją. Okazuje się, że nasi zachodni sąsiedzi mają w tej dziedzinie sporo do zaoferowania - przed wami pięć najpiękniejszych miejsc na niemieckim wybrzeżu, w których znajdziecie chwilę dla siebie i poczujecie bliskość natury.

Juist: wyspa, gdzie (prawie) nie ma samochodów

Mało kto wie, że Niemcy to także kilkadziesiąt wysp, z których wiele znajdziemy na Morzu Północnym. Wśród jedenastu Wysp Wschodniofryzyjskich znajduje się istna oaza spokoju - Juist - jedna z najbardziej malowniczych wysp w tej części Europy, która może poszczycić się szczególnymi osiągnięciami w trosce o środowisko. Dla mieszkańców tej liczącej nieco ponad 16 km2 powierzchni (szerokość wyspy nie przekracza 1 km!) wyspy nadrzędną wartością jest zdrowie - narzucili więc sobie dosyć restrykcyjne prawo, które m.in. zabrania przeprowadzania uciążliwych prac budowlanych poza zimą czy... używania samochodów! By uniknąć szkodliwych spalin, na Juist znajduje się ledwie kilka samochodów - to karetka, auta lekarzy pierwszego kontaktu i wozy straży pożarnej. Zarówno mieszkańcy, jak i turyści, którzy zdecydują się na dotarcie tu promem, zwykle poruszają się więc pieszo, rowerami cargo lub... konnymi taksówkami! Cudowna wyspa, jak niekiedy nazywana jest Juist, oferuje nie tylko dobrowolną, ale wyciszającą rezygnację z niektórych osiągnięć techniki, ale przede wszystkim możliwość obcowania z nieco surową, dziką przyrodą. Wzdłuż północnej części wyspy ciągnie się piaszczysta plaża, która na wschodnim i zachodnim brzegu osiąga zawrotne rozmiary (godną polecenia jest zwłaszcza plaża Billriff), sporą część wyspy zajmują również łąki. Z kolei ci, którzy od plażowania wolą podglądać życie zwierząt - znajdą znakomitą rozrywkę w podpatrywaniu setek zajęcy, bażantów czy nadmorskiego ptactwa żyjących na Juist, a przy odrobinie szczęścia - spotkają również wylegujące się na brzegu foki szare!

Więcej informacji na temat wypoczynku na wyspie Juist znajdziesz tutaj.

Hiddensee, czyli bałtycki sposób na wyciszenie

Nieco bliżej Polski, bo ledwie 150 km od granicy, leży wyspa o podobnym charakterze co Juist. Hiddensee, bo o niej mowa, jeszcze siedem wieków temu była częścią Rugii, największej wyspy Niemiec, jednak ze względu na nieustanne zmiany geologiczne, dziś jest to już osobna wyspa, do której dostać można się wyłącznie promem lub taksówką wodną. Choć powierzchnia wyspy nie jest szczególnie duża - to jedynie 19 km2 - a okolica na pierwszy rzut oka nie przypomina nadbałtyckiego kurortu, ma do zaoferowania więcej niż niejedno turystyczne miasto. Urlop na Hiddensee będzie znakomitym wyborem zwłaszcza dla tych, którzy cenią sobie spokój, ciszę, bliskość natury, ale nie chcą rezygnować z uroków tradycyjnego zwiedzania podczas wakacji. A to warto zacząć od symbolu wyspy, czyli położonej w północnej części latarni morskiej - po pokonaniu 102 schodów i wejściu na szczyt rozciąga się stąd niesamowity widok na okolicę. Malowniczą scenerię znajdziemy również w centralnym punkcie wyspy - zwłaszcza w porze kwitnienia wrzosu jest tu szczególnie pięknie. Ciszę i moc natury można znaleźć również zwiedzając klify - choć nie są szczególnie wysokie (mają około 40-50 metrów wysokości), robią imponujące wrażenie. Warto zajrzeć również do Muzeum Dziedzictwa Hiddensee (będzie to gratka zwłaszcza dla tych, którzy pasjonują się czasami Belle Epoque).

Podobnie jak na Juist, na tej bałtyckiej wyspie od niemal stu lat obowiązuje zakaz ruchu pojazdów mechanicznych - specjalne zezwolenia wydawane są nader rzadko, dlatego zarówno mieszkańcy, jak i turyści poruszają się pieszo, rowerami lub konno. Nierzadkim widokiem są bryczki, które pełnią rolę taksówki. Wszystko dlatego, że wyspa i przylegające do niej zatoki to część Parku Narodowego Vorpommersche Boddenlandschaft. Jedną z największych naturalnych atrakcji jest ciągnąca się przez niemal całą zachodnią stronę wyspy plaża, która - ze względu na swoje rozmiary - nigdy nie jest szczególnie zatłoczona; należy pamiętać, że część z nich to plaże naturystyczne. Plażowanie na Hiddensee to wręcz obowiązek - a okazji prawie nigdy nie brakuje, ponieważ wyspa to jedno z najlepiej nasłonecznionych miejsc w Niemczech. Warto też dodać, że Hiddensee to najważniejsze miejsce zimowania żurawi - podobno co roku przylatuje tu ponad 30 tys. z nich!

Szczegółowe informacje dotyczące podróżowania na Hiddensee znajdziesz tutaj.

Między nami Wikingami: fiord Schlei

W północnej części Niemiec, niedaleko granicy z Danią znajduje się największy niemiecki fiord: Schlei. Okolica tego ponad trzydziestokilometrowego "wcięcia" Morza Bałtyckiego, rozdzielającego część landu Szelzwik-Holsztyn, stała się jednym z najlepszych i najpiękniejszych miejsc na rodzinny urlop w typie slow. W okolicy Schlei można spędzić zarówno leniwy urlop, wylegując się na jednej z przepięknych, czystych plaż, jak i aktywne, pełne atrakcji wakacje - na lądzie i morzu! Niezależnie od wybranej formy, można mieć pewność, że będzie to odpoczynek ekologiczny: oferuje się tu przede wszystkim możliwość obcowania z naturą, stąd zamiast w hotelu - łatwiej znaleźć tu nocleg u jednego z rolników, którzy oferują mieszkanie w krytej trzciną chacie.

Ci, którzy preferują aktywny wypoczynek, ale z dala od zgiełku wielkich kurortów, w okolicach Schlei znajdą znakomicie utrzymane i przede wszystkim zapewniające urokliwe widoki trasy rowerowe, łączące liczne wioski i miasteczka, pełne zapierającego dech w piersiach tradycyjnego budownictwa; jak przystało na rezerwat przyrody, nie brak tu również tras pieszych, zaś amatorzy sportów wodnych mogą od ręki wynająć ekologiczną łódź czy kajak i spróbować przemierzyć choć część kanału Schlei. Jednak może największą atrakcją regionu jest możliwość odkrywania śladów z czasów fryzyjskich wikingów. Wzdłuż zatoki rozciągała się trasa handlowa, prowadząca z Danii do jednej z największych osad w ówczesnej Europie - Hedeby. Dziś, po ponad tysiąc dwustu latach, można zobaczyć tam zrekonstruowaną wioskę Wikingów (a będzie to atrakcja nie tylko dla dzieci!), zaś ci, których apetyt na kontakt z tymi skandynawskimi wojownikami nie zostanie zaspokojony, mogą wybrać się w podróż tematycznym szlakiem rowerowym. Wikinger Friesen Weg to licząca niecałe dwieście kilometrów droga łącząca miasta Sankt Peter-Ording i Maasholm, na której można spotkać ponad czterdzieści punktów związanych z przeszłością regionu.

Więcej informacji na temat podróży w okolice fiordu Schlei znajdziesz tutaj.

Stolica sportów wodnych

Wspomniany Sankt Peter-Ording to wyjątkowy punkt na turystycznej mapie Niemiec ze względu na szczególne warunki do uprawiania sportów wodnych. Nie bez powodu miasto i jego okolice nazywa się niemiecką stolicą tych sportów - dość często zdarzają się tu silne wiatry, ułatwiające naukę amatorom, choć nie brak tu również profesjonalistów najwyższej próby, przygotowujących się tutaj do zawodów. Uzdrowisko jest znakomitym miejscem do surfowania, kifesurfowania czy żeglowania. Ale to miejsce nie tylko dla sportowców, w trakcie odpływu można tu spacerować się po dnie morza! Sankt Peter-Ording zachwyca również szerokimi plażami (które dodatkowo powiększają się w czasie odpływu - ostrożne szacunki mówią, że wtedy plaża może mieć nawet dwa kilometry szerokości!), które - w większości puste - wywołują niesamowite emocje, pozwalając na długie, wyciszające spacery. Pośród plaż nierzadko można spotkać również nietypowe budowle - wzniesione na wysokich palach domy, często kryjące w sobie restauracje oferujące lokalne przysmaki. Nie brak tu również zachwycających wydm czy słonych bagien. Wracając już do samego miasta, nie można zapomnieć o odwiedzeniu Muzeum Krajobrazu Eiderstadt, pokazujące historię rozwoju najbliższej okolicy, a także Muzeum Bursztynu Morza Północnego.

Więcej informacji na temat pobytu w Sankt Peter-Ording znajdziesz tutaj.

Królewski Tron rzut beretem od Polski

Wydawać się może, że Rugia nadal jest w pewnym sensie wyspą nieodkrytą, której udało uniknąć się masowości i komercjalizacji. Choć turystyka rozwija się tu od połowy XIX wieku, na wyspie nadal czuć pewną urlopową niespieszność, która sprzyja kontaktom z naturą. Bez problemu znajdziemy tu klasyczne miejsca wypoczynku z piaszczystymi plażami, pałacyki i dworki czy serwujące tradycyjne, wyborne dania restauracje. Wartymi uwagi są liczne stare, ale doskonale utrzymane domy uzdrowiskowe sprzed ponad stu lat. Zwolennicy tradycyjnego zwiedzania znajdą tu też Muzeum Kredy, a także... Kap Arkona, czyli pozostałości po ostatnim słowiańskim grodzie w tej części Europy, zniszczonym dopiero w połowie XII wieku. Jednak Rugia to przede wszystkim bliskość natury: przyroda to może największa zaleta wyspy.

Na leżącej niecałe 150 km od Świnoujścia Rugii można trafić na jeden z najpiękniejszych cudów natury w naszej części Europy. Zbudowana w sporej części na kredowych skałach wyspa, w swojej północno-wschodniej części skrywa Park Narodowy Jasmund, kończący się wysokimi klifami, ciągnącymi się dziesiątki kilometrów wzdłuż wybrzeża. Może najpiękniejszą z nich jest Königsstuhl, czyli Królewski Tron - najsłynniejszy klif wyspy. Zwieńczony jest położonym na 118 m n.p.m. punktem widokowym - jednak przed wejściem na sam taras zachęcamy do spojrzenia na skałę z innego pobliskiego punktu - wzniesienia Viktoriasicht. Oglądanie tej kredowobiałej skały, wyraźnie odgraniczonej od granatowego morza zapewnia wyjątkowe wrażenia - nie tylko estetyczne.

Szczegółowe informacje na temat podróżowania po Rugii znajdziesz tutaj.

Więcej o podróżowaniu po Niemczech w zgodzie z naturą znajdziecie tutaj.

Partnerem publikacji jest Niemiecka Centrala Turystyki.