Kosmiczne krajobrazy Islandii

Wtorek, 28 marca (13:00)

To tu astronauci NASA przed misją Apollo ćwiczyli lądowanie na Księżycu. Nic w tym dziwnego, bo wycieczka na Islandię jest rzeczywiście jak podróż na inną planetę. Nieprzewidywalna pogoda, wulkaniczne skały, surowy krajobraz ustępujący po chwili miejsca zielonym pastwiskom. Do tego gorące gejzery i zimne lodowce. Warto przyjrzeć się bliżej również mieszkańcom wyspy.

Islandia to osobliwe miejsce pełne sprzeczności. Zbudowana z dwóch żywiołów: ognia i lodu, sprawia kosmiczne wrażenie. Na wyspie znajduje się 15 czynnych wulkanów, ok. 250 miejsc z gorącymi źródła, ponad 10 000 mniejszych i większych wodospadów i aż pięć lodowców. A to nie koniec atrakcji!

Klimat i pogoda

Wyspa leży na granicy kręgu polarnego. Oznacza to, że w zimie, kiedy słońce świeci tylko przez 3 godziny dziennie, można tu obserwować niezwykły taniec światła, czyli zorzę polarną. Mieszkańcy północy doświadczają również zjawiska całkowitego dnia i nocy polarnej. Wysokie góry otaczające fiordy tworzą szczelną barierę, która nie przepuszcza promieni słonecznych od grudnia do marca. Natomiast w czerwcu i lipcu, na obszarze prawie całej wyspy, słońce w zasadzie nie zachodzi.

Reklama

Najlepszym momentem na odwiedzenie Islandii jest okres od maja do początku września. Pogoda jest jednak niesamowicie kapryśna. Niezależnie od pory roku na Islandii występują silne wiatry i częste deszcze, a temperatury oscylują w granicach od 0 do 15 stopni Celsjusza. Optymistycznie nastawieni Islandczycy mawiają jednak, że "jeżeli nie podoba ci się pogoda, wystarczy poczekać pięć minut".

Państwo elfów i wikingów

Sami mieszkańcy wyspy potrafią być równie nieprzewidywalni co islandzka pogoda. Islandczycy to wykształcone i dobrze sytuowane społeczeństwo. Mimo to, z powodu elfów, w które wierzy aż 80 proc. z nich, w 2014 roku zablokowali budowę autostrady do Rejkiaviku. W trosce o te mistyczne stworzenia, w 1982 r. władze wysłały nawet ekipy mające chronić je przed odgłosami przelatujących samolotów. Popularne są również trole. Niewątpliwie wyspiarze są mocno przywiązani do swoich wierzeń i tradycji.

Język islandzki jest najstarszym wciąż używanym językiem w Europie. Dzięki temu, mieszkańcy bez problemu mogą czytać oryginalne 1000-letnie sagi. Większość populacji dobrze posługuje się też angielskim lub duńskim.

Potomkowie wikingów nadal nie stracili również wojowniczego charakteru. W 2015 roku podczas kryzysu polityczno-ekonomicznego Islandczycy wzięli sprawy w swoje ręce i napisali nową konstytucję... i to przez internet! Bez pomocy polityków zmienili również cały system ekonomiczny państwa. Wyspiarze ustanowili też ciekawe święto narodowe: Bjordagurnin, czyli Dzień Piwa, obchodzony 1 marca na cześć zniesienia prohibicji dotyczącej tego trunku. Skoro mowa o tradycjach, warto też wymienić hakarl, czyli narodową potrawę przygotowaną ze zgniłego mięsa rekina. Ciekawostką jest fakt, że największą mniejszością na wyspie są Polacy.

Nudyści nad basenem

Ulubioną rozrywką i miejscem, w którym toczy się główne życie towarzyskie są baseny i gorące źródła. Jednym z ciekawszych przykładów wykorzystania energii drzemiącej pod powierzchnią wyspy jest Błękitna Laguna. Ten kompleks geotermalny został ogłoszony jednym z najpiękniejszych na świecie. Oprócz gorących basenów powstałych w skałach wulkanicznych, znajduje się tu również ogromna elektrownia geotermalna Svartsengi. Turystów z oddalonej o 50 km stolicy przyciągają sauny, łaźnie i masaże wodne. Baseny termalne, w których woda ma około 40 stopni, znajdziemy w praktycznie w każdej miejscowości.

Na Islandii obowiązuje jednak specyficzny basenowy savoir-vivre. Nagość nie szokuje tu nikogo, a podczas kąpieli jest nawet pożądana. Wszystko za sprawą dokładnych instrukcji dotyczących mycia, wiszących pod każdym prysznicem. Personel szatni, a nawet sami Islandczycy bardzo pilnują tego, aby przed wejściem do wody najpierw rozebrać się, wziąć nago prysznic zgodny z instrukcją, a dopiero potem założyć kostium.

Złoty krąg

To kwintesencja wyspy. Szlak obejmuje najciekawsze atrakcje m.in Dolinę Thingvellir, w której przebiega wyraźna granica płyt kontynentalnych. Stojąc na granicznym moście, jedną nogą jest się w Europie, drugą zaś w Ameryce. Jest to również miejsce zgromadzeń średniowiecznego parlamentu - najważniejsze dla tożsamości islandzkiej.

Obszar jest niezwykle aktywny geotermiczne. Atrakcją są gejzery m.in Geysir, który uaktywnia się podczas trzęsień ziemi oraz Strokkur, strzelający strumieniem gorącej wody i pary na wysokość 20-30 metrów, w odstępach co 5 minut. Złowieszcze piękno tej krainy potęgują liczne bajorka z nieustannie bulgoczącą wodą, chmura pary i wszechobecny zapach siarkowodoru.

Obowiązkowym przystankiem podczas wycieczki jest tez ogromny wodospad Gullfoss o wysokości 32 metrów. Warto odwiedzić go w słoneczny dzień, kiedy nad wodą tworzy się malownicza tęcza. Zimą natomiast w całości skuty jest lodem. 

Lodowa Laguna

Prawdziwy klimat koła podbiegunowego można poczuć w okolicach Jokulsarlon - największego islandzkiego jeziora powstałego w wyniku topnienia lodowca. Na jego powierzchni dryfują kry i góry lodowe, które oderwały się od ogromnego lodowca Vatnajokull. Choć sam jęzor lodowca i śnieżne bryły dostępne są z brzegu na wyciągnięcie ręki, to warto też skorzystać z rejsu amfibią lub specjalną łodzią. Sama laguna składa się z niesamowitych, lodowych kształtów, mieniących się przeróżnymi odcieniami bieli, błękitu i szarości. Północną część jeziora, gdzie góry lodowe wypływają na otwarte wody oceanu Atlantyckiego, zamieszkuje kolonia fok. Warto też odwiedzić leżącą 10 km dalej lagunę Fjallsalon. Zjeżdżając z głównej drogi, można zobaczyć Skaftafellsjokull - czoło jednej z odnóg lodowca. Ogrom potężnej masy lodu, wszechogarniająca cisza i siła natury tworzą niesamowity klimat.

Wrota piekiel

Jeśli czujesz, że grunt dosłownie pali ci się pod nogami, to znak, że jesteś na Hverrarond - położonych na aktywnym wulkanie polach geotermalnych. To prawdziwe piekło na Ziemi! Ze skał i dymiących fumaroli unosi się intensywny zapach siarki. Wyziewy gazu osiągają temperaturę nawet 300 st. Celsjusza. Nad polami zastygłej lawy króluje czynny wulkan Namafjall. Nieco dalej leży wulkaniczny krater wypełniony turkusową wodą.

Do wycieczki na Myvant trzeba się jednak przygotować, bo w dosłownym tłumaczeniu jest to "jezioro komarów", a ich roje spotkać można przez cały rok.

Natalia Księzak

Artykuł pochodzi z kategorii: Podróże

POLECANE zwiń